Czyżby?
Zgorzkniałe, wredne baby, których nikt nie lubi. Oto najlepsze kierowniczki produkcji. Witam w świecie stereotypów. Myślałam, że mnie one nie dotyczą, ale widzę, że będę musiała je po prostu obalać swoją pracą. To dziwne, że w żadnej z realizacji, nigdy nie spotkałam takich kierowniczek i producentów. Wprawdzie nie zrobiłam jeszcze nic wielkiego, ale pragnę wierzyć, że są dwie prawdy.
Pierwsza prawda to ta, którą słyszę jak poznaje ludzi w branży. „O, jesteś kierowniczką produkcji, więc pewnie jesteś ostra babka“, „Kierowniczka produkcji – stara, zgorzkniała, bogata – wszystkim życzę, żeby zostały starymi pannami“, „Kierownik produkcji, to ten co zawsze się czepia, na nic nie ma pieniędzy w filmie, w nic nie chce inwestować tylko się nachapać, a, poza tym nigdy nie rozumie wizji artystycznej.“ Dobrze, to ja poproszę o nazwiska tych ludzi, aby nigdy z nimi nie pracować. Dlatego, że mnie uczono, że kierownik produkcji to musi być jednocześnie psychologiem, przedsiębiorcą, a ponad wszystko człowiekiem. Jak, inaczej wyobrazić sobie pracę z tak różnymi ludźmi, z których składa się ekipa filmowa? Jak, inaczej umiejętnie rozwiązywać konflikty, żeby wszystko szło zgodnie z planem? Jak, inaczej być profesjonalistą i perfekcjonistą w swojej pracy?
A druga prawda to moje doświadczenie. Poznałam w swoim życiu kilku kierowników produkcji i producentów. I rzeczywiście nie ma jednego schematu. Pierwszy raz nacięłam się wraz z ekipą na producenta, któremu zależało na taniej sile roboczej, a celem nadrzędnym było oszukanie wszystkich wokół. Ale czy w życiu tak nie ma? Czy nie ma zrzędliwych i wrednych lekarzy? Zadufanych w sobie, pozbawionych współczucia adwokatów? Niemiłych i złośliwych sprzedawców? Ludzie trochę zrozumienia i spojrzenia ciut dalej. Zaraz potem poznałam cudowne dziewczyny Małgorzate Zacharko i Magdę Jakubowską, które są przeciwieństwem wszystkich złych epitetów na temat producenta czy kierownika produkcji. Przede wszystkim lubią swoją pracę, szanują ludzi i zawsze znajdują rozwiązanie. Do tego są zawsze uśmiechnięte i chętne do pomocy, przez co tworzą genialny team, który realizuje cele firmy Film Art Production. Bardzo dobrym, świetnie zorganizowanym i niezwykle empatycznym człowiekiem jest również Janek Kaweckim (kierownik produkcji), z którym miałam okazję współpracować kilka razy. Najlepszym w swoim fachu, genialnym organizacyjnie i bardzo pomocnym jest Paweł Ngo z firmy Film Busters, z którą współpracuje. Dla niego nie ma problemów, są rozwiązania, bez względu na to czy ma na coś wpływ czy nie. Realizuje od kilku lat swoją misję, codziennie pełny optymizmu i wiary w ludzi. Następny, z którym współpracowałam to Marek Hucz, który nawet jak go nie ma, to jest i wszystko jest dopięte na ostatni guzik. A, jeśli coś się wysypie, to bierze, za to pełną odpowiedzialność, nie obwiniając ludzi wokół. Ewelina Krawczyk, która w zawodzie stawia pierwsze kroki, a już wszyscy chcą z nią współpracować, bo daje tyle ciepła i energii, że kilkunastogodzinny plan staje się świetną zabawą. Karolina Galicka, przy, której nie sposób się nie uśmiechać. Oprócz świetnej organizacji można liczyć na pomoc z każdej strony. I niedawno poznana Asia Dzyr, która pędzi do realizacji swoich marzeń, świetnie wszystko organizuje, a przy okazji jest bardzo uczynna i pomocna.
Każdy ma jakieś wady, a zawód ten nie należy do najłatwiejszych. Towarzyszący mu ciągły stres, brak stabilizacji, ryzyko czy wszystko się uda i ciągła potrzeba szybkiego kreatywnego myślenia sprawiają, że niekiedy mówimy: „Dość! Ja wysiadam“. Ale Ci, którzy czerpią z tego nie tylko pieniądze, ale i przyjemność długo bez tej wciąż pędzącej machiny nie wytrzymają.
Ja wiem, że mało jeszcze wiem, spędziłam dopiero rok w pracy przy produkcji. Ale pytam się zatem, gdzie te potwory? Te zgorzkniałe stare panny wyżywające się na reszcie ekipy? Gdzie Ci bogaci faceci, których celem jest oszukiwać ludzi? Dajcie znać jak wiecie!